Zawsze po stronie
biznesu.

Zawsze po stronie biznesu.
Język:
  • PL
  • EN
  • DE

Potajemne nagranie jako dowód w postępowaniu sądowym

W bieżącej działalności wielu przedsiębiorców codziennością jest zawieranie umów ustnych. Najczęściej są to umowy sprzedaży albo dostawy bądź świadczenia usług. Okoliczności takich transakcji są zazwyczaj podobne „znamy się, ty mi tu szybko coś podrzucisz, ja ci zapłacę i po sprawie”.

Co jest w tym złego? Nic, o ile transakcja przebiegnie tak jak sobie to wyobrażały obie strony. Umowy ustne są wszak co do zasady tak samo wiążące jak te pisemne.

Problem pojawia się jednak, gdy jedna ze stron inaczej wyobrażała sobie wykonanie swojego zobowiązania niż ta druga albo gdy od początku zamiarem jednej ze stron było wykorzystanie tej drugiej. Sądowe dochodzenie roszczeń mających swoje źródło w ustnych umowach często przysparza trudności dowodowe. Bowiem żeby dowieść kto, co, komu, kiedy i za ile, przesłuchuje się niezliczone ilości świadków, rozważa się rozmaite okoliczności zawarcia umowy, zachowanie stron itp. Zasadniczą niedoskonałością tych dowodów jest to, że mogą one nie do końca oddawać treść ustaleń stron, bo każdy inaczej te ustalenia pamięta.

Nieocenioną pomocą w tym zakresie może okazać się nagranie rozmowy, w trakcie której doszło do zawarcia umowy, przy czym druga strona niekoniecznie musi mieć świadomość, że jej rozmowa z kontrahentem jest nagrywana. Ale czy tak można?

Kwestia dopuszczalności dowodu z nagrania rozmowy bez zgody drugiej strony nie została jednoznacznie oceniona w literaturze prawniczej. Sądy powszechne także nie traktowały tej sprawy jednakowo. Przeciwnicy takiego rozwiązania dopatrywali się w dopuszczeniu tego typu dowodu naruszenia konstytucyjnej zasady swobody i ochrony komunikowania się.

Poglądy zwolenników znalazły swoje potwierdzenie m.in. w orzeczeniu SN z 2003 r. (IV CKN 94/01), w którym SN stwierdził, że „…nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji kwestionowanego przez pozwaną dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców”. Niedawno SN miał możliwość ponownego wypowiedzenia się w tej kwestii (por. wyrok z 30.01.2014 r., sygn. akt IV CSK 257/13). Sprawa dotyczyła roszczenia o zapłatę, a jednym z dowodów którym posługiwał się powód było właśnie nagranie rozmowy z dłużnikiem bez jego zgody. Niestety z przyczyn formalnych SN odmówił oceny czy taki środek dowodowy jest zgodny z Konstytucją. Zwrócił jednak uwagę na inną dość istotną kwestię, mianowicie, że „wypowiedź pozwanej, zarejestrowana potajemnie dokonanym nagraniem, mogłaby okazać się niewystarczająca, o ile miałaby stanowić jedyny dowód spełnienia świadczenia przez powoda”.

Tak więc, zgodnie z powyższym, jeśli nagranie stanowi jedyny dowód na nasze twierdzenie, to może być to trochę za mało na wydanie korzystnego dla nas wyroku. Natomiast jeśli oprócz tego mamy inne punkty oparcia na potwierdzenie naszych twierdzeń, wtedy, moim zdaniem, możemy znacząco polepszyć swoją pozycję procesową.

Oczywiście niniejszym artykułem nie zachęcamy Państwa do nagrywania wszystkich swoich rozmów z kontrahentami, a chcemy jedynie pokazać jak różne mogą być środki za pomocą których możemy dochodzić swoich racji w sądzie. Zachęcamy natomiast do sporządzania umów na piśmie i dokumentowania wszelkich istotnych zdarzeń gospodarczych w formie papierowej.